Wallace i 204 dni z pasem bez choćby JEDNEJ walki na BS/Ring - jak do tego doszło?

  NIEDOSTĘPNY
Panter

#1
Dzień dobry wszystkim. Herbatka zaparzona, śniadanko zrobione, a ja przychodzę do was z tekstem, który miałem w głowie już od dłuższego czasu. Mam akurat chwilę, więc postaram się streścić i wyjaśnić kilka kwestii. Myślę, że dla niektórych może to być całkiem ciekawa lektura. A więc może przejdźmy do rzeczy. Jak to się stało, że trzymałem sobie ten pas ponad 200 dni, nie broniąc go jednocześnie ANI RAZU speechem w dziale BS/Ring?
 
Nie skupię się tutaj na samym początku istnienia federacji, przejdźmy może już do samego mistrzostwa Anarchy. Jak wiadomo, pas został stworzony, aby nowo powstały roster w WCW miał swój główny tytuł. A umówmy się, Hardcore Championship wprowadzono chyba tylko dlatego, bo pasował do Brutala. Na szczęście tytuł ten trafił na swoje miejsce, a więc do śmieci. Na czerwcowej gali PPV miała odbyć się walka numer 3 między Wesem a Brutalem – a na rozwiązanie miał mieć wpływ BS/Ring. To miała być ostatnia walka, koniec feudu tej dwójki w Three Stages of Hell Matchu. Jak to się skończyło? A tak, że Michał spierdolił i trzeba było szukać nowego rywala dla Wesa. A więc brak pierwszej walki w dziale BS odhaczony, dzięki Michał.
 
W tym wypadku trzeba było znaleźć dla Wesa nowego rywala. Padło na Lopeza i Tylera – dwóch głównych faworytów do wygrania walizki w tamtym momencie. Cóż, z wiadomych przyczyn zostali wrzuceni do walki z Juniorem jako zastępstwo dla Brutala. Mimo to wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że musi w końcu dojść do długo wyczekiwanego przeze mnie i Carniego starcia jeszcze z czasów PHW w 2018 – Lopez vs Wallace. Nie można było jednak tego zrobić na zwykłym PPV, po krótkim feudzie, stąd znalazł się tutaj Tyler. Sean jednak odstawał w tej rywalizacji, nie oszukujmy się, dlatego jasne było, że on tego nie wygra. Decyzją whipa i w sumie też Carniego, to Wallace zwyciężył ten Triple Threat Match poddając Tylera. Argumentem był fakt, że nie ma sensu od razu przerzucać tego pasa i walczyć na BS, mając na horyzoncie sierpniowe PPV, gdzie ten Jose musiał stanąć z Wesem w pojedynku jeden na jeden.
 
I dochodzimy już do samego feudu, który zarówno mi, whipowi, Carniemu, jak i wam się naprawdę podobał. Niezwykle to cieszy, bo chcieliśmy zrobić coś serio dużego i to się udało. Cóż, nie wszystko jednak udało się zrobić tak, jak to było planowane – tu wystąpił czynnik życia prywatnego. W tym starciu miał decydować BS/Ring… I w sumie zadecydowałby. W ramach ciekawostki mogę podać, że przed samymi postami Carni prowadził w arkuszu dwoma punktami – miał po jednym więcej w aktywności za tamten czas, a ja miałem po jednym więcej w występach na gali. Do rozwiązania przez BS nie doszło, gdyż niestety Carniemu coś nie pozwoliło tego zrobić, prywatne sprawy niestety są najważniejsze. Ja byłem gotowy i czekałem na sygnał, czy działamy, czy nie. Wyszło tak, jak już sami wiecie/domyślacie się. Carni był zmuszony poddać ten pojedynek, a ja w związku z tą sytuacją zabrałem się jeszcze za koniec samej walki Jose vs Wes i dogrywkę. Szkoda, że to nie wypaliło, bo walka na speeche mogła być naprawdę potężna, aczkolwiek niektórych rzeczy się przewidzieć nie da. I tak odpadło mi drugie starcie na BS.
 
Minęło półtora miesiąca, za horyzontem już wyłania się Fall Brawl, a tam? Planowana w Main Evencie… Tak, w Main Evencie walka Mickey Page vs Wes Wallace. A powód tego był taki, że Wallace tuż po swojej walce, niezależnie od wyniku, miał Anarchy Championship stracić. Miał go zdobyć Zamora wykorzystując walizkę. Wszyscy wiemy, czego do tego nie doszło, więc chyba nie ma tu co się rozpisywać, prawda? Wes wygrał starcie Mistrz vs Mistrz w openerze… I w sumie tyle. Pas trzymałem dalej.
 
Po Fall Brawl pierwotnie miał być feud Zamora vs Wallace trwający aż do samego Starrcade. W październiku wedle planów miałem czysto odzyskać pas. Ben wziąłby się wtedy bardziej za siebie, jednak w listopadzie także by tytułu nie zdobył. Wes miał wygrać planowany przeze mnie i whipa Elimination Chamber Match, gdzie oczywiście Junior wszedłby jako ostatni, zaś Tongijczyk jako pierwszy. Ta walka miała otworzyć furtkę pod potencjalne nowe feudy, a także prowadzić dalej rywalizację Bena z Wesem. A ta miałaby się zakończyć w Hell in a Cell Matchu na Starrcade, który wygrałby Zamora, kończąc ostatecznie cały feud i przygodę mojej postaci z głównym pasem na jakiś czas. Tak miało być. A jak było?
 
Jakub został HB, Jericho został rywalem Wesa jako ta opcja awaryjna. Trzeba było coś po prostu szybko wykombinować, a tak naprawdę lepszego kandydata nie mieliśmy. Mogę tu zdradzić, że rozwiązanie przez story nie było moim pomysłem – Kuba chciał kontynuować ten fajny reign z pasem i doprowadzić Wallace’a jako mistrza na Starrcade. Dlatego też później to Sam został pretendentem, chociaż pod koniec myśleliśmy nad wygraną Foresta. Mieliśmy jednak już od bodajże października ustalone plany dotyczące realizacji walizki przez Gulaka i zostały one dokładnie tak zrealizowane – cash in na pierwszej gali po najważniejszej gali w roku. Beringer w sumie i tak skorzystał na tym, zdobył tytuł US po ciężkiej walce z Foxym. Moore również skorzystał moim zdaniem na samej rywalizacji z Wesem i powstaniu White House, bo wygląda moim zdaniem teraz naprawdę bardzo, bardzo dobrze.
 
Tak z perspektywy czasu jednak mogę jeszcze powiedzieć, że zdecydowanie nie jestem fanem dłuższych rozwiązań przez story. Trochę gorzej miałem z czasem na jesień, plus powiedzmy sobie szczerze – motywacja mi siadła, skoro pewne rzeczy były ustalone. Tu mogę tylko podziękować Kubie i Gejmowi za sporą wyrozumiałość. I samemu Gejmowi, z którym współpracę przy pisaniu segów i układaniu story oceniam naprawdę wzorowo. Miło będzie jeszcze kiedyś popracować razem nad czymś grubszym, chociaż tym razem wolałbym celować w występy na galach, aktywność i BS/Ring xd.
 
I w taki to sposób Wes Wallace bronił swojego tytułu jeszcze przez całą jesień. Udało się przez to pobić granicę 200 dni z pasem, na której już w późniejszym okresie mi dosyć zależało – czegoś takiego na e-fedach jeszcze nie widziałem. I ostatecznie doszło do tego dnia, gdzie Junior ten pas traci. Mogę wam zdradzić jeszcze, że miałem propozycję dalszej rywalizacji z Gulakiem i White House, ale z niej nie skorzystałem. Po pierwsze – nawet te 2-3 dodatkowe miesiące pod rządz Wesa kręcącego się przy pasie, to by było za dużo. A po drugie – gdy było jasne, kiedy robimy cash in, zaraz po tym ułożyłem sobie plany na kolejne miesiące. Udało się namówić Carniego do powrotu Lopezem, już w tej helowej wersji, udało się Jose po części odbudować przy pomocy Artesta, zniknąłem Wesem, by za miesiąc nim wrócić jako heel i rozpocząć dalszą część tej historii – te plany narodziły się już kilka miesięcy temu.
 
I tak właśnie doszło do tego, że Wes utrzymał Anarchy Championship przez 204 dni i obronił go 8 razy. W ramach podsumowania, to chcę podziękować każdemu, z kim podczas tej przygody z pasem współpracowałem, a przede wszystkim whipowi, Jakubowi, Gejmowi i oczywiście Carniemu (chyba nikogo nie pominąłem). Udało się stworzyć jakąś naprawdę fajną historię, mocne rywalizacje i cieszę się, że Wes jako mistrz za mikrofonem podobał się znacznej większości. Chyba tyle, jak są jakieś pytania, chętnie odpowiem. Myślę, że nie pominąłem niczego istotnego. Ciekawe, czy komuś będzie się chciało to przeczytać i jakoś do tego odnieść xD.
[Obrazek: dRQ6u6y.png]


27 / 5 / 4

1x WCW Anarchy Championship
1x Hardcore Championship
Wrestler of the Year 2020
Fight of the Year 2020 (vs Jose Lopez - Bash at the Beach 2020)
Longest Title Reign (WCW Anarchy Championship - 204 days)
2x Wrestler of the Month

Szukaj
Odpowiedz

  NIEDOSTĘPNY
The Game

#2
Jericho to był biedny, bo on wszystko na PPV przejebał, bez BS xD No, wcześniej akruat wypadła akcja w Whipem, wiec jemu się oberwało dwa razy. Tylko, że jak widzicie, chłop sobie dalej świetnie radzi, chociaż został komentatorem. Wallace rzeczywiście w tamtym okresie musiał po prostu już doczłapać się do tego Starrcade, wiec podejście Jakuba, jak najbardziej rozumiem. Cześć rzrczy wiedziałem już, ale część to takie ciekawostki dla mnie, więc bardzo fajnie, że to napisałeś. Tego Lopeza może po drodze trochę żal, ale dobrze, że chociaż feud i walka wyszły, jak trzeba. Co by nie mówić, to jeśli chodzi o jakoś segmentów, to naprawdę trzeba takiego Pantera pochwalić, bo to nie jest latwe 204 dni z pasem, tydzień po tygodniu dawać coś na poziomie. Serio, to jest jeszcze trudniejsze niż bez złota, więc masz gratulacje od mojej skromnej osoby.

PS: Przy tym ostatnim zdaniu to sam się zaśmiałem, jak je pisałem xD
[Obrazek: 90c68216f38e7f6b4bd6d436bfaf4268.gif]
Szukaj
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
MyBB Theme by Ryse
Wszelkie Prawa Zastrzeżone © Ryseart
Forum napędzane przez MyBB
Polskie Tłumaczenie WeBBoard.pl